Wisła Kraków

Blog sportowy

Wisła tylko wicemistrzem, Odra spłynęła z ligi

bez komentarza

Teoretycznie dla obu zespołów ten mecz był bardzo ważny, ale ewentualne zwycięstwo zarówno Wiśle (walce o mistrzostwo) jak i Odrze (o utrzymanie) nic nie dawało przy niekorzystnych wynikach innych spotkań.

Jak się okazało, zespół z Wodzisławia Śląskiego gdyby zdobył trzy punkty, to zostałby w ekstraklasie, ale nie był w stanie tego uczynić. Ostatecznie – mimo, że krakowianie mieli mnóstwo świetnych okazji do strzelenia nie jednej, a co najmniej pięciu bramek – mecz skończył się remisem.

Wisła objęła prowadzenie w 36. min. Wtedy to będący blisko linii końcowej boiska Peter Singlar zagrał z prawej strony tak, że piłka trafiła Patryka Małeckiego, a ten z bliska umieścił ją w siatce.

Już wcześniej “Biała Gwiazda” mogła zdobyć co najmniej dwie bramki. W 19. min. z najbliższej odległości nie trafił Piotr Brożek, a w 24. min. Rafał Boguski uderzał z pięciu metrów, ale Arkadiusz Onyszko odbił piłkę na róg.

W drugiej połowie dalej przewagę mieli krakowianie. W 50. min. – po potężnym strzale Wojciech Łobodzińskiego – poprzeczka aż się zatrzęsła, ale gola nie było. W doliczonym czasie gry nieoczekiwanie Daniel Bueno pokonał Marcina Juszczyka. W tym momencie na trybunach trwały już zamieszki, które zakończyły się dopiero po kilku minutach od ostatniego gwizdka sędziego.

W zespole Wisły nie zagrali z powodu kontuzji Paweł Brożek i Pablo Alvarez. Henryk Kasperczak – szkoleniowiec Wisły – posadził Mariusza Jopa na ławce rezerwowych. To właśnie jego samobójcza bramka w ostatniej minucie poprzedniego meczu z Cracovią odebrała Wiśle zwycięstwo i prowadzenie w tabeli.

Spotkanie odbyło się na stadionie Hutnika w Nowej Hucie, gdzie Wisła rozgrywała wiosną mecze jako gospodarz (jej obiekt jest przebudowywany).

- Nie jesteśmy zadowoleni, bo chcieliśmy sezon zakończyć zwycięstwem – nie wyszło. Brakowało nam skuteczności. Wiedzieliśmy, że Odra przyjedzie tutaj ambitnie walczyć, ale i dla nas był to bardzo ważny mecz. W pierwszej połowie bardzo dobrze nam się układał. Jednak, jak już dotarł do moich zawodników wynik Lecha, szczególnie po tym, jak strzelił drugą bramkę, to trochę odpuścili i straciliśmy bramkę. Co będzie ze mną w klubie, to życie
pokaże – podsumował Henryk Kasperczak, trener Wisły.

- Nasza taktyka polegała na tym, aby jak najdłużej przetrwać na ciężkim terenie, grając z drużyną, która walczy o tytuł mistrza Polski i czekać na swoją szansę. Uważam, że biorąc pod uwagę całą rundę, to byliśmy bardzo bliscy utrzymania, ale zabrakło nam paru minut w meczu ze Śląskiem Wrocław – powiedział przygnębiony trener Odry, Marcin Brosz.

Autor: admin

16 maja 2010 o 17:10.

Kategorie: Wisła.