Wisła Kraków

Blog sportowy

Kategoria ‘Wisła’

Sergei Pareiko zawodnikiem Wisły

bez komentarza

Estoński bramkarz Sergei Pareiko jest od wtorku zawodnikiem Wisły. 34-letni golkiper podpisał półtoraroczny kontrakt z Białą Gwiazdą – poinformował nasz klub.

Pareiko mierzy 193 cm i waży 83 kg. Ma na koncie 16 występów w reprezentacji kraju. 2-krotne zdobył mistrzostwo Estonii oraz 3-krotne krajowy puchar (2-krotnie z Levadią Tallin). Swego czasu był też zawodnikiem grającej we włoskiej Serie D drużyny AS Casale Calcio. W 2001 roku przeniósł się do Rosji gdzie do końca zeszłego roku reprezentował takie kluby jak Rotor Wołgograd (4 lata gry) czy Tom Tomsk (5 lat).

Autor: admin

21 lutego 2011 o 10:57.

Kategorie: Wisła.

Dziś Wisła musi zgłosić piłkarzy do meczów przeciwko FK Šiauliai

bez komentarza

W piątek, 9 lipca, dokładnie o północy, upłynie termin zgłaszania piłkarzy do gry w II rundzie kwalifikacyjnej UEFA Europa League. Jeśli więc Wisła miałaby być jeszcze wzmocniona przed rywalizacją z litewską FK Šiauliai, ma na to czas liczony w godzinach.

Niestety po odejściu Arkadiusza Głowackiego i Marcelo, a wcześniej aż sześciu innych zawodników (wymieniając alfabetycznie są to: Pablo Álvarez, Issa Ba, Georgi Christow, Konrad Gołoś, Mariusz Jop i Marcin Juszczyk), Wiśle nie udało się uzupełnić składu, który mógłby z powodzeniem rywalizować zarówno w Ekstraklasie, jak i w europejskich pucharach.

Jak dotąd udało się wprawdzie pozyskać serbskiego bramkarza, Milana Jovanicia ze Spartaka Zlatibor Voda Subotica oraz nakłonić do powrotu do Krakowa Macieja Żurawskiego, ale takie ruchy na pewno nie zadowalają w pełni kibiców, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę tak solidne osłabienia.

I choć Wisła sięgnęła w ostatnich dniach po słowackiego obrońcę Erika Čikoša oraz po Bośniaka Gordana Bunozę, to ten ostatni, jako zawodnik spoza Unii Europejskiej, może nie otrzymać na czas wymaganych dokumentów, do gry w europejskich pucharach.

Z wypożyczenia do Piasta Gliwice powrócił Mateusz Kowalski i na dziś to on, wraz z Cléberem, stanowiliby parę stoperów. Sytuacja kadrowa Wisły, nawet przy powrocie do gry Łukasza Garguły, wciąż nie jest zbyt “różowa”, tym bardziej, że nadal nie wiadomo, czy testowana trójka zawodników - Kemy Agustien, Paolo Etamané Etame oraz Jerônimo Daneluza Soares – będą brani pod uwagę, w kontekście dalszego uzupełniania naszego składu. A jeśli tak, to czy uda się ich pozyskać przed upływem dzisiejszego dnia? Sytuacja skłania więc do refleksji i powoduje, że część kibiców może ruchy klubu traktować poniekąd jako lekceważenie przeciwnika z Litwy, przeciwko któremu zagramy w mocno osłabionym składzie.

Oto pozostałe terminy zgłaszania piłkarzy do gry w pucharach:

III runda kw. LE: 23.07.2010 r.
IV runda kw. LE: 09.08.2010 r.

Autor: admin

9 lipca 2010 o 17:26.

Kategorie: Wisła.

Małecki z zakazem wstępu do klubu?!

bez komentarza

Zdaniem serwisu goool.pl Patryk Małecki po incydencie podczas meczu z Hannoverem otrzymał… zakaz wstępu do siedziby klubu. Małecki nie wszedł na murawę na II połowę meczu z niemieckim zespołem, a także na trening. Doszło też do sprzeczki z trenerem przygotowania fizycznego, Andrzejem Bahrem.

Jak twierdzi goool.pl, już teraz wyciągnięto konsekwencje wobec zawodnika. Prezes klubu Bogdan Basałaj skonsultował się ze swoim przełożonym, Bogusławem Cupiałem, który był zszokowany, gdy dowiedział się o sprawie. Po raz pierwszy w czasie jego rządów w Wiśle doszło bowiem do sytuacji buntu zawodnika. Ostatecznie ustalono, że Patryk Małecki otrzymuje zakaz wstępu do klubu!

W sprawie swojego kolegi interweniować próbowała jeszcze rada drużyny proponując mniej surowe rozwiązanie, ale jej starania okazały się bezskuteczne.

Autor: admin

9 lipca 2010 o 17:25.

Kategorie: Wisła.

Małecki odmówił wyjścia na boisko!

bez komentarza

Patryk Małecki, choć był na ławce rezerwowych nie zagrał w meczu z Hannoverem ani minuty. Jednak nie dlatego, że trener Henryk Kasperczak nie dał mu takiej możliwości. Małecki sam odmówił bowiem wyjścia do gry. - Zamierzałem go wpuścić na boisko, ale nie chciał się rozgrzewać i wejść. Nie wiem, co mu do głowy strzeliło. I nie wiem też, jak to rozstrzygniemy – powiedział po meczu Kasperczak.

Na pytanie, czy Małecki obraził się o to, że nie był w wyjściowej jedenastce, Kasperczak odparł: - Obrazić to on się może… To dziecko jeszcze. Kto mu przeszkadza karierę robić? A jak się obraził, to zobaczymy.

Wersji 22-letniego zawodnika Wisły ikt nie poznalł, bo nie chciał rozmawiać z przedstawicielami mediów. Za pośrednictwem oficjalnej strony klubu planował wystosować oświadczenie, w którym miał przeprosić za ten incydent. To na razie jeszcze się nie ukazało.

Autor: admin

9 lipca 2010 o 17:25.

Kategorie: Wisła.

Onyszko w Polonii Warszawa

bez komentarza

Nie w Wiśle Kraków, a w Polonii Warszawa będzie grał Arkadiusz Onyszko! Doświadczony bramkarz podpisał z Czarnymi Koszulami dwuletnią umowę.

36-letni piłkarz w minionej rundzie występował  w zdegradowanej Odrze Wodzisław Śląski, a wcześniej w zespołach duńskich. Do Warszawy przejdzie na zasadzie wolnego transferu, gdyż wygasł mu kontrakt z wodzisławskim klubem.

Onyszko zaliczył już występy w trykocie Polonii. W 1994 roku został wypożyczony na Konwiktorską z Legii Warszawa.

Autor: admin

20 maja 2010 o 18:34.

Wisła Kraków kończy rozmowy z Onyszką

bez komentarza

W przyszłym tygodniu bramkarz Arkadiusz Onyszko powinien podpisać kontrakt z Wisłą Kraków. Do ustalenia pozostały już tylko szczegóły. Strony prawdopodobnie dojdą do ostatecznego porozumienia w tym tygodniu.

Później pozostaną jeszcze badania zawodnika i jeśli ich wyniki będą pomyślne, to nie pozostanie nic innego, jak podpisać umowę.

W ten sposób Onyszko byłby pierwszym piłkarzem, którego Wisła pozyska w letniej przerwie między sezonami. Nawet jednak jeśli bramkarz ten zasili szeregi “Białej Gwiazdy”, nie jest wykluczone, że nową umowę podpisze też Marcin Juszczyk. Spory wpływ na takie podejście do sprawy przy ul. Reymonta ma kontuzja Mariusza Pawełka. Piłkarz ten przeszedł niedawno zabieg kolana i wszystko wskazuje na to, że do gry będzie gotowy pod koniec sierpnia. Wisła nie będzie chciała zatem zostawać jedynie z Onyszką i Filipem Kurto.

Juszczyk pokazał w ostatnich meczach ekstraklasy, że można go bez strachu wstawiać do bramki, czym mocno zapracował na nowy kontrakt. Pytanie tylko, czy klubowi działacze zgodzą się mieć w kadrze trzech bramkarzy gotowych do gry.

Ciągle nie wiadomo natomiast, jak zakończą się starania Wisły o pozyskanie Dawida Nowaka z GKS-u Bełchatów. Wisła przedstawiła swoje warunki i zawodnik musi się zdecydować, czy odpowiadają mu one. Jeżeli powie “tak”, to krakowski klub zintensyfikuje swoje rozmowy z Bełchatowem. Chodzi o to, żeby Nowak pod Wawel mógł przenieść się już teraz, a nie dopiero zimą, gdy wygaśnie jego kontrakt z GKS-em.
Nie można jednak przy tym zapominać, że o Nowaka starają się również Legia i Polonia Warszawa, a także Korona Kielce. Walka o jednego z najzdolniejszych napastników w polskiej ekstraklasie zapowiada się zatem ekscytująco.

Na razie brak konkretów w sprawie innych zawodników, którzy w najbliższym czasie mogą trafić pod Wawel. Te powinny zacząć się jednak pojawiać, gdy zacznie się zbiżać termin startu nowego sezonu.

Autor: admin

20 maja 2010 o 16:56.

Kategorie: Wisła.

Tagi: .

Kasperczak raczej zostaje

bez komentarza

Wszystko wskazuje na to, że Henryk Kasperczak będzie nadal trenerem Wisły Kraków w nowym sezonie, choć wydawało się, że po stracie mistrzostwa  na finiszu ligi pożegna się z klubem z ul. Reymonta.

Okazuje się jednak, że właściciel Wisły Bogusław Cupiał nie zdecyduje się raczej na radykalny ruch i kolejną w ciągu kilku miesięcy zmianę trenera. Cupiał w Polsce pojawił się na krótko w poprzednim tygodniu. Z wysokości trybun na Suchych Stawach oglądnął mecz Wisły z Odrą Wodzisław Śl.

Zachwycony postawą drużyny nie był, podobnie jak faktem, że zespół stracił mistrzostwo Polski. Po rozmowach ze swoimi współpracownikami postanowił jednak pójść w kierunku wzmocnienia drużyny, a nie kolejnej rewolucji na trenerskim stołku.

O tym, że Kasperczak na swoim stanowisku zostanie, świadczy już to, że poproszony został przez działaczy Wisły o zarezerwowanie aż trzech dni, wtorku, środy i czwartku, na sprawy klubowe. Gdyby “Henri” miał zostać zwolniony, wystarczyłoby jedno spotkanie, bo jego kontrakt jest tak skonstruowany, że w każdej chwili Wisła może się z nim pożegnać.

Żegnać się z Kasperczakiem raczej jednak nikt nie ma zamiaru. Wczoraj spotkał się on z przewodniczącym rady nadzorczej Tomaszem Turzańskim (Cupiał znów wyjechał za granicę). Tematem rozmów nie było jednak rozstanie, lecz budowa zespołu na nowy sezon. Czy ktoś rozmawiałby o takich sprawach z trenerem, którego za chwilę w klubie nie będzie? Odpowiedź nasuwa się sama. Dlatego dzisiaj z blisko stuprocentową pewnością możemy napisać, że nowy sezon w Wiśle na trenerskiej ławce rozpocznie Henryk Kasperczak.

Osobnym pytaniem jest, jakim zespołem “Henri” będzie dysponował. W wiślackiej szatni zanosi się na remanent. Z podstawowych zawodników raczej nie zobaczymy wiosną przy ul. Reymonta Pablo Alvareza. Urugwajczyk poziom sportowy ma odpowiedni, ale Wisła nie będzie w stanie sprostać jego wymaganiom finansowym. Do tej pory część kontraktu wypłacała Alvarezowi Reggina, a część krakowski klub. Kasperczak chciałby natomiast zostawić w drużynie Issę Ba. Senegalczyk, jego zdaniem, prezentuje wysokie umiejętności i tylko nad przygotowaniem fizycznym musi popracować.

Nie ma większego zainteresowania innymi podstawowymi zawodnikami Wisły, choć pojawiają się i takie informacje, że menedżer Marcelo usilnie pracuje nad transferem Brazylijczyka do PSV Eindhoven. Odejdą piłkarze, którym kończą się kontrakty: Marcin Juszczyk i Konrad Gołoś. Do Bułgarii wróci Georgi Christow, a odejść chce również Krzysztof Mączyński, który nie widzi szans na regularną grę w Wiśle i woli spróbować swoich sił w innym klubie. “Biała Gwiazda” może zrezygnować również z utalentowanego Łukasza Burligi, który żeby zostać prawdziwym piłkarzem, najpierw musi poradzić sobie ze słabościami, które nie mają nic wspólnego z futbolem…

Wzmocnienia? O Arkadiuszu Onyszce już wiadomo. Powinien zostać przedstawiony jako piłkarz Wisły najdalej w przyszłym tygodniu, jeśli pomyślnie przejdzie wszystkie badania medyczne. Krakowski klub będzie też mocno się bił o Dawida Nowaka, bo to w tej chwili cel numer jeden na liście transferowych życzeń. Innych zawodników krakowscy skauci, ze Zdzisławem Kapką na czele, szukają za granicą. Na Bałkanach, w Czechach, na Słowacji, ale również w silniejszych ligach, bo przykład Alvareza pokazuje, że i tam można trafić na interesujących piłkarzy.

Autor: admin

20 maja 2010 o 16:56.

Kategorie: Wisła.

Tagi: .

Onyszko: grać w Wiśle to zaszczyt

bez komentarza

Dla 36-letniego Arkadiusza Onyszki sobotnie spotkanie  na Suchych Stawach było ostatnim w barwach wodzisławskiej Odry. Wszystko wskazuje na to, że od nowego sezonu bramkarz ten będzie bronił barw Wisły.

Niektórzy twierdzą nawet, że jego przyjście do “Białej Gwiazdy” już zostało przesądzone.
Kontrakt Onyszki z Odrą skończył się równo z ostatnim gwizdkiem sezonu 2009/2010. Wiadomo było, że jeśli wodzisławianie spadną, to zarówno Onyszko, jak i kilku innych zawodników w Odrze nie zostanie. Od kilku dni spekulowano, gdzie trafi golkiper. Teraz wszystko wskazuje na to, że zakotwiczy pod Wawelem. Onyszko, zapytany w sobotę o swoją przyszłość w Wiśle, odparł:

- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Zobaczymy, co przyniesie najbliższa przyszłość. Od poniedziałku zacznie się przecież nowe życie…
Po sobotnim spotkaniu Onyszko nie wyjechał z Krakowa. Przyjechała do niego dziewczyna i postanowili zostać na weekend pod Wawelem. A może i na dłużej…

- Tak do końca to nie wiem, jaka jest w Wiśle sytuacja z bramkarzami – dyplomatycznie wyjaśniał Onyszko.

- Czy kończą im się kontrakty, czy też nie. Jedno jest natomiast pewne. Dla każdego polskiego bramkarza występy w takim klubie jak Wisła to jednocześnie zaszczyt i przyjemność. Tym samym wiele się może zdarzyć i na pewno będzie interesująco. Poza tym z punktu widzenia pozycji bramkarza, to na pewno lepiej jest oglądać z dystansu, jak – na przykład – strzelają Paweł Brożek czy Patryk Małecki, niż samemu bronić ich uderzeń.

Czy dla Arkadiusza Onyszki ewentualny kontrakt z Wisłą mógłby być ostatnim w karierze sportowej? Zawodnik liczy już sobie przecież trzydzieści sześć lat…

- Owszem, mam trzydzieści sześć lat, ale wyglądam chyba nie najgorzej i bardzo dobrze się czuję – zauważył pan Arkadiusz. – Dlaczego więc nie miałbym dalej grać w piłkę?! Nic nie powinno stać na przeszodzie. Lecz czy w Wiśle? Mówiłem już, w poniedziałek zacznie się naprawdę nowe życie!

Przyjmując więc, że Wisła podpisze kontrakt z Arkadiuszem Onyszką, być może na jakiś czas zakończy się “latynoski serial” o poszukiwaniu uznanego golkipera do zespołu z ul. Reymonta. Przecież czego jak czego, ale sportowej klasy Onyszce odmówić nie można.

Autor: admin

16 maja 2010 o 17:11.

Kategorie: Wisła.

Tagi: .

Wisła tylko wicemistrzem, Odra spłynęła z ligi

bez komentarza

Teoretycznie dla obu zespołów ten mecz był bardzo ważny, ale ewentualne zwycięstwo zarówno Wiśle (walce o mistrzostwo) jak i Odrze (o utrzymanie) nic nie dawało przy niekorzystnych wynikach innych spotkań.

Jak się okazało, zespół z Wodzisławia Śląskiego gdyby zdobył trzy punkty, to zostałby w ekstraklasie, ale nie był w stanie tego uczynić. Ostatecznie – mimo, że krakowianie mieli mnóstwo świetnych okazji do strzelenia nie jednej, a co najmniej pięciu bramek – mecz skończył się remisem.

Wisła objęła prowadzenie w 36. min. Wtedy to będący blisko linii końcowej boiska Peter Singlar zagrał z prawej strony tak, że piłka trafiła Patryka Małeckiego, a ten z bliska umieścił ją w siatce.

Już wcześniej “Biała Gwiazda” mogła zdobyć co najmniej dwie bramki. W 19. min. z najbliższej odległości nie trafił Piotr Brożek, a w 24. min. Rafał Boguski uderzał z pięciu metrów, ale Arkadiusz Onyszko odbił piłkę na róg.

W drugiej połowie dalej przewagę mieli krakowianie. W 50. min. – po potężnym strzale Wojciech Łobodzińskiego – poprzeczka aż się zatrzęsła, ale gola nie było. W doliczonym czasie gry nieoczekiwanie Daniel Bueno pokonał Marcina Juszczyka. W tym momencie na trybunach trwały już zamieszki, które zakończyły się dopiero po kilku minutach od ostatniego gwizdka sędziego.

W zespole Wisły nie zagrali z powodu kontuzji Paweł Brożek i Pablo Alvarez. Henryk Kasperczak – szkoleniowiec Wisły – posadził Mariusza Jopa na ławce rezerwowych. To właśnie jego samobójcza bramka w ostatniej minucie poprzedniego meczu z Cracovią odebrała Wiśle zwycięstwo i prowadzenie w tabeli.

Spotkanie odbyło się na stadionie Hutnika w Nowej Hucie, gdzie Wisła rozgrywała wiosną mecze jako gospodarz (jej obiekt jest przebudowywany).

- Nie jesteśmy zadowoleni, bo chcieliśmy sezon zakończyć zwycięstwem – nie wyszło. Brakowało nam skuteczności. Wiedzieliśmy, że Odra przyjedzie tutaj ambitnie walczyć, ale i dla nas był to bardzo ważny mecz. W pierwszej połowie bardzo dobrze nam się układał. Jednak, jak już dotarł do moich zawodników wynik Lecha, szczególnie po tym, jak strzelił drugą bramkę, to trochę odpuścili i straciliśmy bramkę. Co będzie ze mną w klubie, to życie
pokaże – podsumował Henryk Kasperczak, trener Wisły.

- Nasza taktyka polegała na tym, aby jak najdłużej przetrwać na ciężkim terenie, grając z drużyną, która walczy o tytuł mistrza Polski i czekać na swoją szansę. Uważam, że biorąc pod uwagę całą rundę, to byliśmy bardzo bliscy utrzymania, ale zabrakło nam paru minut w meczu ze Śląskiem Wrocław – powiedział przygnębiony trener Odry, Marcin Brosz.

Autor: admin

16 maja 2010 o 17:10.

Kategorie: Wisła.

Mariusz Jop: Nieprawdopodobny koszmar

bez komentarza

Choć od meczu z Cracovią minęło już ponad 12 godzin, Mariusz Jop dalej nie może dojść do siebie. Gdy wracamy do feralnej 93. minuty wtorkowego spotkania, w oczach zawodnika pojawiają się łzy, a głos zaczyna mu drżeć. „Jest to cholernie trudne” – mówi obrońca Białej Gwiazdy.

Fot. Maks Michalczak
Fot. Maks Michalczak

Co się stało w 93. minucie z twojej perspektywy?
Oglądałem tą sytuację kilkanaście razy dziś w nocy. Wydawało mi się, że właściwie dobrze się zachowałem, bo wyprzedziłem zawodnika, którego pilnowałem. Wydawało mi się, że wybiję piłkę przed siebie, natomiast ona jakoś tak niefortunnie się odbiła, że poleciała do bramki. Marcin Juszczyk nie miał szans obronić tego strzału. Ta sytuacja to nieprawdopodobny koszmar, ogromny pech. Trudno sobie wyobrazić, że w takich okolicznościach można było zremisować wczorajsze spotkanie. O dalszych konsekwencjach nie mówię, bo wiadomo, co się z tym wiąże.

Udało się w ogóle zasnąć w nocy?
Zamknąłem oczy tyko na chwilę. Było trudno. To bardzo ciężka dla mnie sytuacja. W trakcie mojej kariery piłkarskiej jeszcze nigdy nie byłem w tak trudnym momencie.

Nie boisz się, że kibice ten sezon będą pamiętać wyłącznie po twojej interwencji z meczu z Cracovią?
Pewnie tak kibice będą to odbierali. Ludzie mają to do siebie, że żal i niepowodzenia chcą spersonalizować. Ja się z tym muszę pogodzić i żyć, bo nie pozostaje mi nic innego. Jest to cholernie trudne, ale takie jest życie, taka jest piłka. Ja mam do siebie dużo żalu i w pewien sposób się obwiniam o to, co się stało.

Jaka była atmosfera w szatni po meczu?

Każdy reagował różnie. Była złość, przygnębienie, a ogólnie niedowierzanie, że tak się ten mecz zakończył.

Kiedy dowiedzieliście się, jaki przebieg miał mecz w Chorzowie?
O wyniku Lecha dowiedzieliśmy się w szatni. Wtedy jednak dowiedzieliśmy się tylko wyniku i tego, że bramka padła w końcówce. Później chyba każdy sam z relacji telewizyjnych dowiedział się, jak to wszystko nieprawdopodobnie się układało. Lech zdobył gola w doliczonym czasie gry, po akcji, która zaczęła się od faulu na piłkarzu Ruchu. Lewandowski chciał wybić piłkę, ale zobaczył, że piłkarz Ruchu się podniósł i grał dalej. Wydarzyło się coś, czego nie da się objąć rozumem. Pojawiają się pytania, dlaczego tak się to wszystko potoczyło. Chyba pozostaną one bez odpowiedzi.

Została jeszcze ostatnia kolejka. Wierzysz, że w niej los może się odmienić?
Nadzieja jest zawsze, ale zdaję sobie sprawę z tego, że szanse na to, żeby Lech nie zdobył kompletu punktów u siebie, są bardzo małe. Dla nas mecz z Odrą też będzie bardzo trudny. Po takiej porażce, bo przecież ten remis jest dla nas porażką, trudno się będzie pozbierać.

Uda wam się dojść do siebie do sobotniego meczu?
Na pewno dziś trudno o tym powiedzieć. Każdy na pewno ma jeszcze w głowie to, co się wydarzyło we wtorek, ale trzeba będzie jak najszybciej to wyrzucić ze swoich myśli. W sobotę musimy zagrać i wygrać, żeby chociaż zakończyć sezon zwycięstwem w pojedynczym meczu, bo przecież jeśli Lech wygra, to ten sezon będzie dla nas porażką.

Autor: admin

14 maja 2010 o 12:16.

Kategorie: Wisła.

Tagi: .